Jeśli studiujecie na WSG i zastanawiacie się nad wyjazdem, to po prostu przestańcie myśleć i to zróbcie.
Ja na początku miałem trochę obaw, wiadomo – inny język, nowe miasto, formalności... Ale uczelnia pomogła mi ze wszystkim. A teraz? Siedzę w pełnym słońcu, kiedy w Polsce pewnie pada, i uczę się w międzynarodowym gronie, co daje totalnie inny vibe niż zwykłe wykłady.
Walencja jest niesamowita. Rano zajęcia, po południu plaża albo spacer po ogrodach Turia, a wieczorami życie, które nigdy nie zasypia. Najbardziej jara mnie to, że w kilka miesięcy nauczyłem się o świecie i o sobie więcej, niż przez ostatnie kilka lat. Poznałem ludzi z całego świata, podszlifowałem hiszpański i serio, czuję, że mam teraz znajomych w każdym zakątku Europy.